MENU
 
CZYTELNIA

HITLEROWSKI OBÓZ JEŃCÓW CYWILNYCH  „ALBATROS”

 

 

Pomnik upamiętniający istnienie hitlerowskiego obozu przejściowego  "Albatros". Pomnik znajduje się w pobliżu szkoły nr.7

Albatros - to słowo kojarzące się mieszkańcom Piły od początku Pierwszej Wojny Światowej z fabryką samolotów.

Niestety od połowy września 1939 to samo miejsce i ta sama nazwa oznaczała coś zupełnie innego.

Mianowicie z polecenia Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) na terenie nieczynnego zakładu lotniczego „Albatros” został utworzony przez placówkę Tajnej Policji Państwowej w Pile obóz jeniecki.

Był to jedyny tego typu obóz na terenie rejencji pilskiej nadzorowany bezpośrednio przez gestapo.

Zlokalizowanie takiego obozu na terenie Piły nie było przypadkowe.

Piła była jako stolica rejencji ważnym ośrodkiem administracyjnym i do tego miastem leżącym nie opodal granicy z Polską. Tutaj mieściła się samodzielna placówka Tajnej Policji Państwowej (gestapo), której funkcjonariusze na długo przed wybuchem wojny skrupulatnie zbierali informacje dotyczące działaczy polonijnych oraz obywateli polskich przygranicznych powiatów Rzeczypospolitej. Należy pamiętać, iż na terenie rejencji pilskiej w powiecie złotowskim, mniejszość polska wyróżniała się swą aktywnością i zdecydowanie antyniemiecką postawą.

 

      Więziono w Pile obywateli polskich z przygranicznych powiatów województw: pomorskiego i poznańskiego, najwięcej z powiatów Chojnickiego, sępoleńskiego, wyrzyskiego, chodzieskiego, czarnkowskiego oraz z okolic Bydgoszczy.

Trafiali tutaj obywatele polscy, nauczyciele szkól polskich z powiatu złotowskiego, a także obywatele niemieccy narodowości polskiej. W obozie umieszczano Polaków, którym zarzucano działalność antyniemiecką oraz obywateli polskich pochodzenia żydowskiego. Obóz był miejscem odosobnienia dla osób wyróżniających się w okresie międzywojennym działalnością polityczną czy też społeczną. Był wreszcie miejscem, gdzie dokonywano wstępnej selekcji. Tutaj zapadały ostateczne decyzje, kto spośród więzionych skierowany zostanie do obozu koncentracyjnego.

 

      Pierwszymi, których uwięziono w obozie w Pile, byli prawdopodobnie wcześniej uwolnieni więźniowie z Wronek, których przywieziono do Piły około 15 września. W kilka dni później pod konwojem funkcjonariuszy gestapo przewieziono do Piły 36 mieszkańców powiatu wyrzyskiego, których aresztowano w pierwszych dniach września i przetrzymywano do tej pory w prowizorycznym areszcie w Grabównie. W dniach od 20 do 28 września osadzono w obozie mieszkańców: Budzenia, Kaczor, Morzewa, Szamocina i Ujścia oraz innych miejscowości powiatu chodzieskiego.

 

      Na początku października (prawdopodobnie 4 X) i następnie w dniu 13 listopada przewieziono nauczycieli polskich i działaczy polonijnych z okolic Złotowa, więzionych do tego czasu w obozie przejściowym w Lipce. W grupie tej znaleźli się nauczyciele: M. Gajewski ze Skicu, W. Dyba ze Stanicy, L. Kowalski z Błękitu, J. Mackowicz z Radawnicy, Wł. Mankowicz, Cz. Mikołajczyk, K. Pietrzak, J. Mozolewski – inspektor szkolny ze Złotowa, T. Kokowski – kierownik „Rolnika” ze Złotowa oraz ks. M. Grochowski – prezes Związku Polaków w Niemczech także wielu innych.

 

      Do obozu w Pile trafili także Polacy z dalszych okolic. Leon Kowalski – były więzień obozu – wymienia pojedyncze osoby pochodzące z Warszawy, Gdyni oraz okolic Bydgoszczy. Jednorazowo w obozie przebywa mogło od 350 do 500 osób. Nie jest znana liczba więźniów, którzy przewinęli się przez obóz. Przypuszczać należy, biorąc pod uwagę regularne selekcje, w wyniku, których cześć kierowano do obozów koncentracyjnych, cześć zwalniano, że przez obóz przewinąć się mogło ponad 1500 osób. Są to jednak dane szacunkowe.

 

      Aresztowań dokonywali funkcjonariusze pilskiej placówki gestapo oraz działające na tyłach 4 armii gen. von Kluge dwa oddziały (Einsatzkommando) IV grupy operacyjnej policji bezpieczeństwa (Einsatzgruppe IV). Podstawą zatrzymania były nakazy ujęcia wydawane przez grupy operacyjne w oparciu o wcześniej sporządzoną „Księgę osób poszukiwanych”. Liczne były wypadki pozbawienia wolności przez miejscową ludność cywilną niemiecką. Tak było między innymi w Budzyniu, gdzie Polacy pozostawali więźniami miejscowego Selbstschutzu od początku września do dnia 20 września, kiedy to przybyły do miasteczka komendant pilskiego obozu zarządził przewiezienie uwięzionych do Piły. Podobnie było z mieszkańcami wyrzyskiego, których uwięzili i przetrzymywali do dnia 20 września miejscowi Niemcy. W Morzewie aresztowań dokonywali funkcjonariusze gestapo z Piły przy współudziale żandarmów posterunku w Kaczorach oraz miejscowej organizacji Selbstschutzu. W Kaczorach na polecenie przybyłych przybyłych Piły funkcjonariuszy gestapo spędzono mieszkańców na rynek wiejski, po czym przewieziono zatrzymanych do Piły.

 

      Nauczycieli polskich z powiatu złotowskiego, posiadających obywatelstwo polskie, nauczających głownie w polskich szkołach prywatnych, aresztowano już 25 sierpnia, w przeddzień pierwszego terminu napaści na Polskę. Aresztowanych doprowadzono do starostwa, gdzie odebrano im paszporty i doręczono decyzje o wydaleniu z Rzeszy. Do czasu wyjaśnienia i zrealizowania tej decyzji zastosowano wobec nich areszt. O godzinie 1700 pod eskortą żandarmów odprowadzono aresztowanych do więzienia, skąd w dniu 5 września w godzinach rannych przewieziono do obozu w Lipce, a następnie (w dniach 4 października i 13 listopada) do obozu w Pile.

 

      Józef Budnowski – syn działacza polonijnego z Piły, sam będąc społecznikiem i orędownikiem polskości na Pograniczu, do wojny nauczyciel szkoły polskiej w Ujściu, aresztowany został w dniu 9 września przez członka S.A. Helmutha Rubacha (zwolnionego wcześniej nauczyciela szkoły polskiej). Początkowo osadzony został w ujskim ratuszu na piętrze w małym pomieszczeniu, które dzielił wspólnie z byłym porucznikiem armii pruskiej – Chudzińskim. W dniu 28 września wraz z mistrzem piekarskim Wacławem Patykiem (zginął, w 1941 r. w Gross-Rossen) przewieziony został do obozu w Pile.

 

      W miejscowości Podstolice w powiecie chodzieskim zatrzymany został Wacław Musiał: „…15 września 1939 roku zostałem wraz z kolegą Kaczorowskim aresztowany i odprowadzony na policję w Chodzieży. W drodze byliśmy kilkakrotnie bici-wspomina W. Musiał-przez miejscowych Niemców a nawet odprowadzenia do lasu i postawieni pod sosną celem rozstrzelania. Znając język niemiecki usłyszałem, że jest rozkaz odprowadzenia nas do Chodzieży a na rozwałkę będzie jeszcze czas. W więzieniu w Chodzieży byliśmy do 21 września. W okresie tym przybywali do wiezienia różni Niemcy i bili aresztowanych Polaków. Wieczorem 21 września wywołano około 30 aresztowanych aresztowanych po załadowaniu na ciężarówki – wywieziono do Piły. Wśród wywołanych znalazłem się i ja.

 

      O organizacji obozu i panujących w nim warunkach dowiadujemy się z relacji osób więzionych, a także z raportu pilskiej placówki gestapo z dnia 17 listopada1939 roku adresowanego do Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, podpisanego przez zastępcę kierownika placówki Waiss- Bollandta.

 

      „Obóz dla jeńców cywilnych Albatros” (Zivilgefangenenlager Albatros) zorganizowała w połowie września 1939 roku placówka gestapo w Pile w hali nieczynnego zakładu lotniczego (Flugzeugwerke „Albatros”) nie opodal połączenia się obecnych ulic Matwiejewa z Lotniczą. Niezbędnych adaptacyjnych przeróbek hali dokonali pierwsi więźniowie. Halę o powierzchni 150 m2, przedzielono siatką drucianą na trzy części. W części środkowej stał piec (żeleźniak), który nie był w stanie ogrzać dużej hali, części boczne służyły za pomieszczenia sypialne dla więźniów. Na betonie rozrzucona była słoma, która służyła za posłanie. Teren przed jedynym wejściem do hali, gdzie znajdowała się latryna i wanna z wodą, której nigdy nie zmieniano, ogrodzony był drutem kolczastym. Posterunki wartownicze znajdowały się w części środkowej hali oraz na terenie ogrodzonym przed halą. Niedaleko obozu znajdował się budynek administracyjny, w którym urządzono strażnice, pokój przesłuchań oraz biuro komendy.

 

      Więźniów pilnowały pomocnicze oddziały policyjne (Hilfspolizei) dostarczone przez miejscową komendę policji, które zastąpiły funkcjonariuszy policji granicznej, pełniących służbę wartowniczą w pierwszym okresie istnienia obozu. Komendantem obozu buł radca policyjny Wilhelm Mohlenhof.

 

      Przyjęciu więźniów do obozu towarzyszyło fizyczne i psychiczne znęcanie się. Stosowane praktyki miały na celu sterroryzowanie uwięzionych. Celował w tym zwłaszcza komendant obozu, a za jego przyzwoleniem pozostali członkowie komendy i straży obozowej. Wśród tych ostatnich szczególną brutalnością wyróżniał się niejaki Kretschmer. Pobyt w obozie rozpoczynał się na ogół od przesłuchania przez funkcjonariuszy gestapo w budynku administracyjnym obozu. J. Budnowskiemu w trakcie przesłuchania przypomniano udział w uroczystości przekazania broni armii polskiej w maju 1939 roku, kiedy to wygłosił patriotyczne przemówienie. „Niemal wszyscy – wspomina okres spędzony w obozie W. Musiał – wracali straszliwie pobici. Również i ja byłem przesłuchiwany. Zarzucono mi antyniemiecką działalność. Zostałem tak pobity, że nie mogłem wrócić o własnych o własnych siłach. W słomie przeleżałem dwa dni”. Podobnie traktowano pozostałych uwięzionych. Niektórzy byli bici i torturowani przez kilka dni z rzędu.

 

      W wyjątkowo perfidny sposób znęcano się nad 70-letnim ks. Maksymilianem Grochowskim, którego na każdym kroku poniżano i maltretowano. Ciężko chorego prezesa Związku Polaków w Niemczech przewieziono (prawdopodobnie w wyniku wstawiennictwa prałatury pilskiej) do Tuczna, gdzie zmarł. Nie jest znana dokładna liczba ofiar śmiertelnych śmiertelnych w obozie pilskim. Zapewne była większa niż trzy wypadki, o których mowa jest w raporcie pilskiej placówki gestapo z dnia 17 listopada.

 

       Więźniowie umierali w wyniku szykan i niezwykle ciężkich warunków bytowych panujących w obozie. Notowano częste wypadki zachorowań na dur brzuszny i biegunkę. Lekarz policyjny, który sprawował opiekę medyczną, ograniczał się jedynie do izolowania więźniów chorych. Władze obozowe nie potrafiły, czy też nie chciały przeciwdziałać rozprzestrzeniającej się wśród więźniów epidemii wszawicy. Na stan zdrowia więzionych miały wpływ także niedostateczne racje żywnościowe, jakie otrzymywali. Dostawali, bowiem jedynie kawę i 200 g chleba rano oraz zupę, przywożoną z pobliskiej restauracji, w porze popołudniowej. Wszyscy więźniowie zaraz po przybyciu do obozu otrzymywali numery ewidencyjne, które przyszywane były do ubrań.

 

       Przez cały okres pobytu w obozie więźniowie pracowali początkowo w okolicznych majątkach ziemskich, głównie w Starej Łubiance Skrzatuszu przy zbieraniu ziemniaków, następnie w zakładach przemysłowych Piły. Większość pracowała w zakładach ziemniaczanych, roszarni a także przy budowie obiektów o charakterze militarnym. Pracę rozdzielano poszczególnym grupom w czasie odbywających się regularnie wieczornych apeli. Do pracy doprowadzani byli pod eskortą pilnujących ich wartowników. W drodze do pracy więźniowie narażeni byli na szykany ze strony sfanatyzowanych Niemców – mieszkańców Piły, którzy obrzucali maszerujące kolumny kamieniami i lżyli więźniów więźniów łamanej polszczyźnie.

 

       W początkowym okresie istnienia obozu obowiązywał bezwzględny zakaz korespondencji, złagodzony następnie częściowo do jednego listu miesięcznie. Korespondencja była cenzurowana przez funkcjonariusza gestapo M. Beckera.

 

      Już w pierwszych dniach października zaczęto kierować pierwszych więźniów do obozów koncentracyjnych. Najwięcej trafiło do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Jako pierwsi zostali tam wywiezieni w dniu 4 października działacze poloni z okolic Złotowa. Ogółem do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen wywieziono 140 osób spośród więźniów obozu pilskiego. Sformowano prawdopodobnie cztery transporty po 35 osób, tyle bowiem pomieścić mogły wagony więzienne. Transporty kierowano na ogół początkowo do Berlina do więzienia policyjnego przy Alexanderplatz, a stamtąd dopiero do obozu koncentracyjnego. Taką podróż opisuje W. Musiał, którego wywieziono z Piły w dniu 5 grudnia: „Podróż do Berlina odbyliśmy w wagonie więziennym. Eskortowani przez policję, trzymani za rękę przy pomocy specjalnych łańcuchów, ulokowani zostaliśmy w samochodach więziennych przetransportowani do wiezienia policyjnego. Następnego dnia 6 grudnia znalazłem się w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen i otrzymałem nr 14.839”. W obozie koncentracyjnym spotkał W. Musiał wywiezionych wcześniejszymi transportami, którzy posiadali numery w granicach 13.000.

 

      Część Polaków skierowano do innych obozów i więzień na terenie rzeszy. Obywateli polskich pochodzenia żydowskiego – jak to wynika z informacji gestapo – kierowano do zbiorczych obozów żydowskich, istniejących na terenie Pomorza i Poznańskiego.

 

      Obóz w Pile zlikwidowano dnia 6 grudnia 1939 roku. Datę tę podał J. Budnowski, a potwierdził Walenty Leszczyński, również więzień obozu. Likwidacja obozu nastąpiła w wyniku starań mieszkańców Piły, którzy prawdopodobnie w listopadzie 1939 roku wystosowali petycję w sprawie do władz niemieckich. Nie kierowali się bynajmniej niemieccy mieszkańcy Piły uczuciami humanitarnymi. Obawiali się Niemcy rozprzestrzenienia się epidemii wszawicy i innych chorób zakaźnych, na które zapadali więźniowie obozu. Potworne warunki bytowe i sanitarne panujące w obozie powodowały, że uwięzieni przyjmowali często z ulgą wysyłkę do obozu koncentracyjnego, gdzie spodziewali się lepszych warunków.

 

      Jako ostatni opuszczali obóz: J. Budnowski, W. Leszczyński lekarz ze Skoków, który spełniał funkcję pomocnicze w izbie chorych obozu oraz burmistrz miasta Czarnkowa – Ciepluch. Wyjście z obozu po uprzednim odwszawieniu w pobliskim szpitalu nastąpiło około południa. Wszyscy zwolnieni otrzymali nakazy pracy i poddani zostali policyjnemu nadzorowi. W tym czasie grupa robotników pod nadzorem funkcjonariuszy gestapo likwidowała obóz.

 

 

Materiał przygotował: ARTIsss              

 

 

 

 

Wykorzystano następujące materiały:

- raport pilskiej placówki gestapo,

- referat M. Karczmarka oparty na wynikach śledztwa-wygłoszony w Koszalinie w dniu 17.XI.1977.

- relacje byłych więźniów, spisane i będące w posiadaniu Muzeum Wyzwolenia Miasta Piły

- ponadto opracowania: A. Zientarskiego, Z. Szultki, A. Czechowicza, T. Gatsztolda

 

 


STARE FOTOGRAFIE (~166 ZDJĘĆ)
 
GALERIA
 
POLECAMY
 

 

Copyright © 2005-2007 by www.dawna.pila.pl

Webmaster - pavvlo