MENU

 

CZYTELNIA

OBOZY PRZEJŚCIOWE I OBOZY PRACY W SCHNEIDEMÜHL (1939-1945)

 

 

    Obóz dla jeńców cywilnych "Albatros" w Pile (Zwilgefangenenlager "Albatros") utworzony został przez Tajną Policję Państwową (gestapo) w Pile z polecenia Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) i był jedynym tego typu łożem o charakterze przejściowym nadzorowanym bezpośrednio przez gestapo na terenie rejencji pilskiej. Lokalizacja nie była przypadkowa. Piła bowiem jako stolica rejencji była ważnym ośrodkiem administracyjnym i do tego miastem leżącym niedaleko granicy z Polską. Na długo przed wybuchem wojny miejscowi funkcjonariusze gestapo skrupulatnie zbierali informacje dotyczące działaczy polonijnych oraz obywateli polskich z przygranicznych powiatów Rzeczypospolitej.
    W Pile wieziono obywateli polskich z przygranicznych powiatów, najwięcej chojnickiego, sępoleńskiego, wyrzyskiego, chodzieskiego i czarnkowskiego. Trafiali tutaj obywatele polscy i nauczyciele szkół polskich. Obóz był miejscem odosobnienia dla osób wyróżniających się w okresie międzywojennym działalnością polityczną czy też społeczną. Był wreszcie miejscem, gdzie dokonywano wstępnej selekcji. Tutaj zapadały ostateczne decyzje, kto spośród więzionych skierowany zostanie do obozu koncentracyjnego.
    Pierwszymi, których osadzono w obozie, byli prawdopodobnie uwolnieni wcześniej więźniowie z Wronek, przywiezieni do Piły około 15 września. Po kilku dniach przywieziono do obozu 36 mieszkańców powiatu wyrzyskiego, których przetrzymywano do tej pory w prowizorycznym areszcie w Grabównie. W dniach od 20 do 28 września znaleźli się tam mieszkańcy: Budzynia, Kaczor, Morzewa, Szamocina i Ujścia. Na początku października i następnie 13 listopada przewieziono nauczycieli polskich i działaczy polonijnych z okolic Złotowa, więzionych do tego czasu w prowizorycznym obozie przejściowym w Lipce.
    W grupie tej był ks. Maksymilian Grochowski, proboszcz z Głubczyna, prezes V Dzielnicy Związku Polaków w Niemczech. Do obozu trafiali także Polacy z dalszych okolic. Leon Kowalski, były więzień, wymieniał osoby pochodzące z Warszawy, Gdyni oraz z okolic Bydgoszczy.
    Jednorazowo w obozie przebywać mogło od 350 do 500 osób. Przypuszczać należy, biorąc pod uwagę regularne selekcje więźniów, że przez obóz przewinąć się mogło ponad 1500 osób.
Aresztowań dokonywali funkcjonariusze pilskiej placówki gestapo oraz działające na tyłach 4 armii gen. von Kluge dwa oddziały IV grupy operacyjnej policji bezpieczeństwa (Einsatzgruppe IV). Podstawą zatrzymywania były nakazy ujęcia, wydane przez grupy operacyjne na podstawie wcześniej sporządzonej "Księgi osób poszukiwanych". Liczne były wypadki dokonywania aresztowań przez miejscową ludność niemiecką, głównie członków Selbschutzu. W ten sposób zatrzymano mieszkańców Budzynia, Morzewa, Kaczor i powiatu wyrzyskiego.
    O organizacji obozu, o panujących w nim warunkach, dowiadujemy się z relacji osób więzionych, a także z raportu pilskiej placówki gestapo z 17 listopada, adresowanego do RSHA, a podpisanego przez zastępcę kierownika placówki Weiss-Bollandta.
    Obóz zorganizowano w hali nieczynnego zakładu lotniczego (Flugzeugwerke "Albatros") nieopodal ul. Lotniczej. Halę o powierzchni 150 m2 przedzielono siatką drucianą na trzy części. W części środkowej stał piec (żeleźniak), części boczne stanowiły pomieszczenia sypialne dla więźniów. Na betonie rozrzucona była słoma, która służyła za posłanie. Teren ogrodzony był drutem kolczastym. Posterunki wartownicze znajdowały się w części środkowej oraz na terenie ogrodzonym przed halą. Niedaleko obozu mieścił się budynek administracyjny, w którym urządzono strażnicę, biuro przesłuchań oraz biuro komendy. Komendantem obozu był radca policyjny Wilhelm Mohlenhof.
    Przyjmowaniu więźniów do obozu towarzyszyło psychiczne i fizyczne znęcanie się. W dręczeniu więźniów celował zwłaszcza komendant, a za jego przyzwoleniem pozostali członkowie komendy i straży obozowej. Pobyt w obozie rozpoczynał się od przesłuchania, w czasie którego bito i torturowano zatrzymanych. W szczególny sposób znęcano się nad 70-Ietnim ks. Maksymilianem Grochowskim, którego na każdym kroku poniżano i maltretowano. Na początku listopada ciężko chorego prezesa przewieziono do Tuczna, gdzie zmarł. Nie jest znana dokładnie liczba ofiar śmiertelnych. Zapewne była większa niż trzy wypadki, o których mowa jest w raporcie z 17 listopada.
    Przez cały okres pobytu w obozie więźniowie pracowali - początkowo w okolicznych majątkach ziemskich przy zbieraniu ziemniaków, następnie w zakładach przemysłowych Piły, głównie w krochmalni i roszarni.
Już w pierwszych dniach października zaczęto kierować więźniów do obozów koncentracyjnych, najwięcej do Sachsenhausen. Pierwsi zostali tam wywiezieni 4 października działacze polonijni ze Złotowa i okolic. Sformowano cztery transporty po 35 osób, tyle bowiem pomieścić mogły wagony więzienne. Transporty kierowano do Berlina, do wiezienia policyjnego przy Alexanderplatz, a stamtąd dopiero do obozu koncentracyjnego.
    Obóz w Pile zlikwidowano 6 grudnia 1939 r. Datę tę podali więźniowie Józef Budnowski i Walenty Kleszczyński, którzy jako ostatni opuszczali to miejsce.
    Następnym obozem przejściowym, jednak o zupełnie innym charakterze, był obóz (Durchgangslager Schneidemuhl) przeznaczony głównie dla obywateli polskich l sowieckich. Był pewnego rodzaju "giełdą", która oferowała sile roboczą przedsiębiorcom, właścicielom majątków ziemskich oraz rolnikom niemieckim z terenu rejencji pilskiej, choć nie tylko. Obóz podlegał urzędowi pracy (Arbeitsamt) i zajmował obszar kilku hektarów przy al. Powstańców Wielkopolskich (Krojenkestr.). Teren podzielono na narodowe rewiry i otoczono drutem kolczastym. Pilnowany byt przez wartowników rozmieszczonych na wieżach. Znajdowało się tam około 100 baraków. Jednorazowo przebywać tam mogło około 10 tys. więźniów. Obozów takich na terenie Generalnego Gubernatorstwa i na ziemiach przyłączonych do Rzeszy było kilkadziesiąt. Nieliczne tylko znajdowały się w prowincjach czysto niemieckich.
    Obóz utworzono w 1942 r. i funkcjonował do stycznia 1945 r. Przebywały w nim głównie osoby kierowane do pracy przymusowej. Jesienią 1944 r., po upadku powstania warszawskiego, do obozu trafiła grupa wypędzonych mieszkańców stolicy. Tutaj od 1943 r. kierowano będące w ciąży młode kobiety, robotnice przymusowe z okolicznych rejencji, celem odbycia porodu. Dla nich też wyznaczono odrębny rewir wraz z porodówką. Opiekę medyczną sprawował lekarz mający do pomocy dwie pielęgniarki (byli oni również więźniami).
    Pobyt w obozie trwał od kilku dni do kilku tygodni. Ludzie słabsi, i starsi, na których było mniejsze zapotrzebowanie, egzystowali w obozie miesiącami. Warunki bytowe niewiele różniły się od warunków panujących w obozach koncentracyjnych. Ciężka praca, niewłaściwe odżywianie, brak elementarnych warunków sanitarnych były powodem ciężkich zachorowań i epidemii.
    Wszystkich więzionych zatrudniano w miejscowych zakładach produkcyjnych, głównie w roszarni, krochmalni, tartakach, przy wyładunku wagonów oraz przy oczyszczaniu miasta. Od jesieni 1944 r. wszyscy więźniowie pracowali na peryferiach Piły przy budowie umocnień.
    Bezwzględny wyzysk, samowola służby obozowej zmuszały więźniów do organizowania się, by przeciwstawić się oprawcom. Wiosną 1947 r. w trakcie rozbiórki baraków F. Mański odnalazł skrytkę, w której znajdowała się broń krótka wraz z zapasem amunicji. Należała prawdopodobnie do bliżej nieznanej nam organizacji.
    W końcowym okresie istnienia obozu przebywali w nim robotnicy przymusowo zatrudnieni przy pracach fortyfikacyjnych. Pod koniec stycznia sformowano kolumny marszowe, które pognano w kierunku Wałcza i dalej na zachód.
 

 

    Innym typem miejsc odosobnienia były obozy pracy przymusowej. Trafiali do nich obywatele polscy, a po 1940 r. również obywatele pozostałych krajów europejskich zajętych przez wojska niemieckie. Już 26 października 1939 r. generalny gubernator Hans Frank wprowadził obowiązek pracy dla ludności polskiej w Generalnym Gubernatorstwie. W myśl wytycznych Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu z 22 maja 1940 r. przystąpiono do masowego zwalniania jeńców wojennych, których zmuszono do wyrzeczenia się statusu jenieckiego i przyjęcia statusu robotników cywilnych. Do Piły najwięcej byłych jeńców-Polaków trafiło z obozów jenieckich w Czarnem i z kompleksu obozów Borne Sulinowo.
    Pobyt robotników przymusowych na terenie Rzeszy regulowało zarządzenie kierownictwa NSDAP z 4 maja 1940 r., podpisane przez Martina Bormanna. Na robotników nałożono szereg rygorów, do których musieli się ściśle stosować. Niestosowanie się do zarządzeń pociągało za sobą wysłanie do obozu karnego lub bezpośrednio do koncentracyjnego, o czym decydowała miejscowa placówka gestapo. Robotników przymusowych z terenu Piły wysyłano do obozu karnego w Policach. Tam właśnie trafił S. Andrzejewski za samowolne opuszczenie obozu i przebywał od lutego do lipca 1942 r. Zdarzały się wypadki "specjalnego potraktowania", co oznaczało wyrok śmierci na podstawie decyzji gestapo. Egzekucji dokonywano na peryferiach Piły, przy drodze na Kotuń. Na miejsce egzekucji prowadzono również przedstawicieli poszczególnych obozów pracy.
    Robotnicy przymusowi w zdecydowanej większości zakwaterowani byli w obozach, których na terenie Piły było kilka. Ogrodzone były drutem kolczastym lub siatką. Wewnątrz ogrodzenia znajdowały się baraki drewniane: mieszkalne dla robotników, gospodarcze (kuchnia, pralnia, magazyn) oraz obsługi obozu. Na czele obozu stał kierownik obozu (Lagerfuhrer), który praktycznie decydował o losach wiezionych osób. Jednym z pierwszych obozów na terenie Piły był założony 28 września 1939 r. obóz pracy (Fea-Werke) przy ul. Kossaka. Tutaj właśnie trafił Jan Wesołowski z Bydgoszczy wraz z dziesięcioma kolegami. Wszyscy oni byli stolarzami i zostali zatrudnieni w zakładach drzewnych. Oni to wybudowali w ciągu kilku dni barak, w którym zamieszkali. Wkrótce potem wybudowali jeszcze kilka baraków mieszkalnych oraz pomieszczenia gospodarcze. Przeciętnie w jednym baraku mieszkało 72 robotników. Obóz zlokalizowany był za bocznicą kolejową, za istniejącymi wówczas składami zbożowymi.
    Robotników zatrudniano w pobliskich zakładach po drugiej stronie ulicy, gdzie produkowano baraki i elementy stolarki budowlanej. Zimą 1945 r. z mysią o ewakuacji wytwarzano masowo sanki. Łącznie w obozie przebywało 250 robotników przymusowych. Najliczniejszą grupę stanowili Polacy, były też Rosjanki, Łotyszki, Litwinki, a także jedna Greczynka.
    W związku ze zbliżającym się frontem Niemcy 25 stycznia 1945 r. zarządzili ewakuację obozu. Większość robotników wywieziono w głąb Rzeszy, cześć w dniu ewakuacji uciekła i zamieszkała w opuszczonych budynkach przy ulicach Kossaka i Wybickiego. Wyłapani następnie przez oddziały Volkssturrnu, osadzeni zostali w obozie przy al. Powstańców Wielkopolskich, gdzie doczekali się wyzwolenia.
    Na terenie warsztatów kolejowych w latach 1940-1945 zlokalizowany był kolejowy obóz pracy (Reichsbahnlager), w którym przebywali Polacy oraz młode Rosjanki. Robotnicy mieszkali początkowo w hali, a następnie w trzech barakach na terenie zakładu. W jednym z tych baraków mieszkało małżeństwo Andrzejewskich z małoletnią córką. Rosjanki zakwaterowane zostały w dwóch barakach za torami. W obozie przebywało łącznie 350 robotników. Polacy pracowali w warsztatach, parowozowni, a także przy układaniu torów, natomiast Rosjanki w warsztacie przy lżejszych pracach. Pod koniec stycznia 1945 r. Niemcy przystąpili do ewakuacji obozu. Większość więźniów popędzono na zachód. Części udało się zbiec i przedrzeć w kierunku na Kaczory, część doczekała się wyzwolenia schowana w bunkrach i piwnicach.
 

    Na terenie Piły przebywali i pracowali w różnych gałęziach gospodarki także jeńcy wojenni, zgrupowani w oddziałach roboczych. Władze niemieckie, wbrew przyjętym postanowieniom konwencji haskiej i genewskiej, stosowały wobec jeńców przymus pracy. Podobnie jak robotnicy przymusowi, jeńcy mieszkali w obozach, nie było im jednak wolno opuszczać miejsc zakwaterowania. Do miejsc pracy doprowadzani byli przez pilnujących ich wachmanów.
    Najwięcej jeńców przebywało w obozie (Hansa-Lager), który znajdował się nieopodal lotniska i założony został na początku 1941 r. Początkowo przetrzymywano w nim tylko Polaków, następnie również Francuzów, Rosjan, a po 1943 r. także Włochów. Przeważali w obozie jeńcy, chociaż trafiali do niego również Polacy z łapanek. Ściągano tu bowiem specjalistów, którzy mogli podjąć pracę przy produkcji i montowaniu samolotów. Samoloty montowano w warsztatach nieopodal lotniska oraz przysposobionych do tego celu halach w fabryce lnu. W obozie przebywało stale około 4 tys. jeńców. Ogółem przez obóz przewinęło się około 8 tys. osób. Wielu jeńców zmarło z powodu panującej epidemii tyfusu. Pod koniec stycznia 1945 r. przystąpiono do ewakuacji obozu - 26 stycznia o godz. 20, jak wspominał S. Łosiński, nastąpił wymarsz w kierunku Wałcza.
    Za obozem dla robotników przymusowych przy ul. Kossaka, w pewnym oddaleniu od ulicy, znajdował się obóz ogrodzony drutem kolczastym, w którym przebywali jeńcy francuscy i rosyjscy. Pracowali w pobliskich zakładach "Fea-Werke". W dniu 25 stycznia 1945 r. jeńców ewakuowano w kierunku Wałcza.
    Na peryferiach Piły, przy drodze na Kotuń nieopodal torów kolejowych, znajdował się obóz zasiedlony jedynie przez jeńców rosyjskich. Teren obozu otoczony był drutem kolczastym. Znajdowały się tam budki wachmanów pilnujących jeńców. W obozie tym panowały najcięższe warunki, dlatego też śmiertelność wśród jeńców była największa. Jan Oblaciński widział jeńców radzieckich bytujących wprost pod gołym niebem. Jeńcy zatrudnieni byli w warsztatach kolejowych, parowozowni, a także przy układaniu torów. Do pracy dowożono ich koleją. Pod koniec stycznia dużą cześć ewakuowano, część doczekała się wyzwolenia w Pile.
    Ciężkie warunki bytowania, praca ponad siły, a także szykany pracodawców i wachmanów powodowały, iż tak robotnicy, jak i jeńcy decydowali się na ucieczki. Jedynie na przełomie 1939-1940 r. gestapo pilskie poszukiwało około 100 robotników przymusowych zbiegłych z obozów. Schwytanych karano wysyłką do obozów karnych albo bezpośrednio do obozów koncentracyjnych. Niektórych zbiegów ukarano śmiercią.

 

 

 

Źródło: Kronika Wielkopolski.

 

 

Tematy pokrewne:

> "Terror hitlerowski w Schneidemühl" - Dyskusja prowadzona na naszym forum.

> Hitlerowski obóz jeńców cywilnych "Albatros".

Wykorzystane źródła:

"Obozy przejściowe i obozy pracy w Pile w latach 1939-1945" Andrzeja Dorskiego, opublikowany w Kronice Wielkopolski nr 3/2001.

 

 


STARE FOTOGRAFIE (~166 ZDJĘĆ)

 

GALERIA

 

AUKCJE

 

STOWARZYSZENIA

 

POLECAMY

 

WSPIERAJĄ NAS

piła, pila, schneidemuhl, schneidemuehl, schneidemühl, schneidemüehl, Шнайдемюль

 

Copyright © 2005-2010 by DAWNA.PILA.PL

Projekt i wykonanie - Paweł Czyżykowski